Garmin Rally - test krótkodystansowy czwartej odsłony Vector’ów
Garmin Rally - test krótkodystansowy czwartej odsłony Vector’ów

Garmin Rally - test krótkodystansowy czwartej odsłony Vector’ów

Myślę, że pomiar mocy od Garmina jest wam znany. Wielu z nas miało lepsze lub gorsze doświadczenia z pedałkami. Ja mam za sobą kilka lat jazdy na pomiarach od tego producenta. Począwszy od dwójek, poprzez trójki. Nadarzyła się okazja przetestować czwórki, choć producent zmienił nazwę na Rally. Myślę, że nie bez powodu…

 

Garmin Rally - ewolucja

Garmin po raz pierwszy swój pomiar mocy wypuścił na rynek w 20213 roku. Idea umieszczenia urządzenia w pedałkach była trafiona, z racji na łatwość przenoszenia między rowerami. Tensometry znajdowały się w osi pedałków, ale zabrakło miejsca na elektronikę. Z tej racji umieszczona została w zewnętrznych “pod’ach”. Takie rozwiązanie pojawiło się również w drugiej odsłonie pomiaru. Przez blisko dwa lata korzystałem z Garmin Vector 2 i muszę powiedzieć, że pomiar ten nie sprawiał mi problemów. Działały bez zarzutu, pokazywały dynamikę jazdy, fazy mocy, przesunięcia od osi pedału itd, choć jedynie w wersji pomiaru na obie nogi. Pojedynczy (pomiar na lewą nogę) dynamiki/faz mocy nie wyświetlał.

Ogólnie rzecz ujmująć - dobry pomiar. Jedyne, na co trzeba było uważać, to aby nie uszkodzić wspomnianych wystających pod’ów. Słyszałem o przypadkach wyrwania przy zaczepieniu o jakiś wystający element. Ok, jeszcze dodam, że słabo radziły sobie ze zmianami temperatur. NIe było w oprogramowaniu żadnej korekcji związanej ze zmianami termiki. Przy wyjściu na chłód z ciepłego mieszkania, moc nie do końca odpowiadała odczuciom. Po kilkunastu minutach musiałem wykonać ponowną kalibrację. 

 

 

Vector 3

Wpadły w moje ręce od razu po premierze w Polsce. Lekko zmienił się sam kształt pedałków. Stały się bardziej obłe od poprzedników. Dodatkowo (i co najważniejsze) zniknęły wystające pod’y. Cała elektronika została upchana do środka osi przy zachowaniu wszystkich funkcji, które charakteryzowały “dwójki”. Pojawiła się kompensacja zmian temperatur. W zasadzie nic więcej nie było mi potrzebne… Poza bezawaryjnością…
Jeśli miałeś pierwsze wersie V3, na pewno wiesz, o czym piszę. Ogólnie rzecz ujmująć, pierwsze trójki były fatalne. Naturalnie mierzyły wszystko jak trzeba, do momentu, gdy zaczęły przerywać. A przerywały często. Przy okazji wrzucały w zapis treningu peak’i mocy z kosmosu. Najczęściej przekraczające 2000 watów. I nie było znaczenia ile kilometrów miały przejechane. Przerywanie było losowe. Choć Garmin bez mrugnięcie powieką wymieniał gwarancyjnie pedałki na nowe, niewiele to wnosiło. Miałem cztery egzemplarze. Ile mnie to kosztowało nerwów… Kilku moich podopiecznych używało tego pomiaru. Ilość czasu spędzona na wycinaniu błędów (wspomnianych peak’ów z kosmosu) w zapisach treningów była przytłaczająca. W końcu jednak Garmin przeprojektował tzw. “drzwi baterii”, które najwyraźniej były przyczyną błędów i wszystko zaczęło działać jak trzeba. Od 14 miesięcy nie mam żadnych problemów.


Garmin Rally

Przyszedł czas na zmiany. Nowy pomiar Garmina otrzymał nową nazwę. Naturalnie to był konieczny krok. Nazwa Vector nie kojarzyła się dobrze po “wtopie” z trójkami. Ale nie tylko to się zmieniło. Wszystkie poprzednie edycje współpracowały z blokami KEO. W przypadku Rally możemy wybrać, pod który system chcemy kupić pedałka. Shimano SPD-SL czy KEO. A to jeszcze nie koniec. Garmin Rally występują również w wersji MTB! 




Choć na pierwszy rzut oka Garmin Rally wyglądają identycznie jak “trójki”, jest kilka różnic “schowanych w środku”.  Najistotniejszą (w mojej ocenie) poprawką jest autozerowanie kątów montażu. Wszystkie poprzednie modele Garminów, po przełożeniu do innego roweru wymagały kasowania kątów. Chodzi tu o określenie przez oprogramowanie, w jakim położeniu względem podłoża znajdują się osie. Gdy po przekładce nie wykonało się tej czynności, pomiar pokazywał błędną moc oraz balans i fazy mocy. To było dość uciążliwe i czasem trzeba było wykonać zerowanie więcej niż raz. Rally robią to za nas i jest to zmiana na lepsze. Kolejnym ważnym dodatkiem jest auto zero offset. Chodzi tu o automatyczną kalibrację w momencie, gdy przerywamy jazdę i wypinamy się z pedałków. Ten automatyczny proces ma zwiększyć dokładność pomiaru, choć sam Garmin twierdzi, że jeszcze będą poprawiać ten system w kolejnych update’ach. Zmieniono również jeden dość istotny element. Korpus w miejscu, w którym wkręcane są drzwi baterii, otrzymał aluminiową wkładkę. Wielu użytkowników miało problem z właściwą siłą dokręcenia zaślepki po wymianie baterii. Plastikowy gwint dość łatwo było zerwać. Teraz nie ma już takiego ryzyka - choć na pewno znajdą się “dokręcacze” którym ta sztuka się uda. Zatem wszystko z głową…

 

Garmin Rally w MTB

To chyba najciekawsza zmiana. Wersja Rally XC posiada korpus pasujący pod system bloków Shimano SPD. Można zjechać z szosy! Dodatkowo można dokupić same korpusy SPD i zamiennie stosować z korpusami pod rower szosowy. Na pierwszy rzut oka jest to rewelacyjna informacja. Jeden pomiar do roweru szosowego i MTB/CX/Gravel. W praktyce jednak nie jest tak kolorowe. Po pierwsze korpusy SPD kosztują 249 euro. To dość dużo jak na samą mechaniczną część pedałków. Po drugie przełożenie korpusów na osiach wymaga sporego nakładu pracy i czasu. Mimo iż dość sprawnie poruszam się w sferze mechaniki, zmiana korpusów to około 25 minut dość precyzyjnej dłubaniny. Na 100% nie starczy zapału, aby wykonać taką przekładkę więcej niż trzy razy…

Zwift

Mimo, że posiadam trenażer “smart”, zawsze łączę oprogramowanie z pomiarem w rowerze. To gwarantuje najlepszą powtarzalność. Garmin Rally w sposób wyraźny reagują szybciej z oprogramowaniem niż miało to miejsce w przypadku V3. Najlepiej widać to, gdy przestaje pedałować. Awatar w zasadzie bez zwłoki “puszcza korby”. Do tej pory notowałem wyraźną zwłokę - nawet do 2 sekund. W przypadku Rally  wszystko odbywa się natychmiast. Drobne usprawnienie.

Podsumowując

Garmin Rally wydają się być godnym następcą “trójek”. Rozszerzono kompatybilność do bloków SPD-SL oraz wprowadzono wersję SPD. Można powiedzieć, że ewolucja we właściwym kierunku, choć chyba bez rewolucji.  

Jeśli nie wystąpią choroby wieku dziecięcego, jak miało to miejsce przy V3, na pewno jest to pomiar godny polecenia. Choć na razie cena w polskiej dystrybucji może zniechęcać.
Jeśli masz dwa rowery szosowe lub szosę i rower torowy - Rally dają możliwość łatwego przekładania pomiaru z roweru do roweru. To chyba największa zaleta takiego rozwiązania.

 

 

 

 

Maciek Puź

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl