Przejdź do głównej treści
Al. Niepodległości 119 02-585 Warszawa
SKLEP PARTNERSKI TREK
Godziny otwarcia: pon-pt 11-19 | sobota 10-16
  • Al. Niepodległości 119 02-585 Warszawa
  • SKLEP PARTNERSKI TREK
  • Godziny otwarcia: pon-pt 11-19 | sobota 10-16
     
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty

Jezioro Nezyderskie rowerem – jednodniowa pętla godzinę od Wiednia

Jezioro Nezyderskie rowerem – jednodniowa pętla godzinę od Wiednia

Jezioro Nezyderskie rowerem – jednodniowa pętla godzinę od Wiednia

Jeśli kiedyś będziecie w Wiedniu i zostanie Wam jeden wolny dzień, weźcie rower i jedźcie nad Jezioro Nezyderskie (Neusiedler See). W sobotę 10 października przejechałem pętlę wokół jego północnej, austriackiej części – z przeprawą promową na południu – i od razu wiedziałem, że muszę ją tu opisać. Płasko, spokojnie, a co kilka kilometrów coś, przy czym warto się zatrzymać.

Neusiedler See to największe stepowe jezioro Europy Środkowej, płytkie i otoczone ogromnym pasem trzcin. Jego południowy kraniec leży już na Węgrzech (tam nazywa się Fertő). Wokół całego jeziora biegnie oznakowany szlak rowerowy B10, ale pełna pętla przez Węgry to ok. 125 km. Ja wybrałem krótszy, bardzo popularny wariant: wschodnim brzegiem na południe, promem z Illmitz do Mörbisch i zachodnim brzegiem z powrotem do Neusiedl.

Moja trasa w liczbach: dystans 75 km · przewyższenie 215 m · czas jazdy 4h 22m · rower: Trek Supercaliber 9.8 oraz Trek FX+

Kierunek: Neusiedl am See → Weiden → Podersdorf → Illmitz → prom → Mörbisch → Rust → Oggau → Donnerskirchen → Purbach → Breitenbrunn → Winden → Jois → Neusiedl am SeeZobacz tą trasę na Stravie

Start: Neusiedl am See

Miasteczko, od którego jezioro wzięło nazwę, to naturalny punkt startowy, zwłaszcza dla kogoś przyjeżdżającego z Wiednia. Pociąg regionalny z Wien Hauptbahnhof jedzie tu niecałe 40 minut, a od dworca do szlaku jest zaledwie kilkaset metrów. Na zielono-białe tabliczki B10 trafia się bez szukania.

Wschodni brzeg: Weiden i Podersdorf

Za Weiden am See zaczyna się jeden z dwóch nieasfaltowych odcinków szlaku – kawałek szutru do Podersdorfu. Na zwykłym rowerze trekkingowym czy gravelu to żaden problem, na szosie trzeba po prostu zwolnić. Za to widoki od razu się otwierają: płaska równina, trzciny i jezioro, które przy słońcu ma kolor bardziej morski niż jeziorny.

Podersdorf am See wyróżnia się tym, że ma bezpośredni dostęp do wody – w większości miejscowości trzcinowisko odcina brzeg od jeziora. Na końcu pomostu stoi biała latarnia, chyba najczęściej fotografowane miejsce nad całym jeziorem. W miejscowości warto też zerknąć na zabytkowy wiatrak, a w okolicy można trafić na zagrody ze świniami mangalica – kudłatą rasą, którą łatwo pomylić z owcą.

Seewinkel i park narodowy: Illmitz

Na południe od Podersdorfu wjeżdża się w Seewinkel – krainę płytkich, słonych jeziorek (tzw. Lacken) i pastwisk, która wchodzi w skład Parku Narodowego Neusiedler See–Seewinkel. To jeden z najlepszych terenów do obserwacji ptaków w tej części Europy, a jesienią, w czasie przelotów, jest tu szczególnie ruchliwie. Warto mieć przy sobie choćby małą lornetkę.

Illmitz to serce parku. Przy centrum informacyjnym parku pasą się białe osły – miła niespodzianka w środku trasy. Okolica jest całkowicie płaska, ale nie dajcie się zwieść: tu wiatr od jeziora potrafi zmienić spacerowe tempo w solidny trening.

Prom Illmitz – Mörbisch

Ten odcinek najbardziej zapadł mi w pamięć. Zamiast objeżdżać południowy kraniec jeziora przez Węgry, wsiada się w Illmitz na niewielki prom rowerowy i przepływa na drugi brzeg, do Mörbisch. To chwila odpoczynku na wodzie i zupełnie inna perspektywa na jezioro i trzcinowiska.

Ważne praktycznie: prom kursuje sezonowo, a jesienią rzadziej. W 2026 r. kursy Illmitz–Mörbisch odbywają się codziennie do 18 października, co pełną godzinę między 10:00 a 16:00. Bilet dla dorosłego kosztuje 10 € w jedną stronę (18 € w obie), a rower płynie za darmo. Przewoźnik zastrzega minimum 4 osoby na kurs oraz możliwość odwołania przy niskim poziomie wody lub złej pogodzie – przed wyjazdem warto sprawdzić aktualny rozkład.

Mörbisch i Rust

Mörbisch am See jest znane przede wszystkim ze sceny na jeziorze (Seebühne), na której latem odbywa się festiwal operetkowy. Dla rowerzysty ciekawsze są jednak Hofgassen – wąskie, bielone uliczki-podwórza z charakterystycznymi gankami, typowe dla dawnej zabudowy tego regionu.

Kilka kilometrów dalej leży Rust – najmniejsze miasto statutowe Austrii i, moim zdaniem, najładniejsze miejsce na całej trasie. Stare miasto z kolorowymi kamienicami jest wpisane (razem z całym krajobrazem kulturowym jeziora) na listę UNESCO. Rust słynie z bocianów, które gniazdują na kominach. W październiku ptaki są już w Afryce, ale gniazda wciąż wyglądają imponująco. To także stolica słodkiego wina Ruster Ausbruch, więc to dobry moment na przerwę.

Winnice zachodniego brzegu: od Oggau do Jois

Powrót na północ to zupełnie inny krajobraz. Szlak prowadzi u podnóża wzgórz Leithagebirge, między winnicami, przez kolejne winiarskie miejscowości. Oggau uchodzi za najstarszą gminę uprawiającą czerwone wino w Austrii. W Donnerskirchen nad wsią góruje kościół na wzgórzu, widoczny z daleka.

W Purbach warto zjechać do Kellergasse – uliczki starych piwnic winiarskich – i poszukać na jednym z kominów figury „Türkenkopf”, związanej z miejscową legendą z czasów najazdów tureckich. Podobne uliczki piwnic mają Breitenbrunn i Winden. Przez Jois wraca się już prosto do Neusiedl, zamykając pętlę.

Październik to tutaj czas po winobraniu. W wielu miejscowościach działają Heurige (lokale winiarzy podające własne wino i proste jedzenie), choć w sezonie jesiennym mają krótsze godziny otwarcia.

Praktycznie – zanim pojedziecie

  • Dojazd z Wiednia: pociąg regionalny ÖBB z Wien Hbf do Neusiedl am See – niecałe 40 minut. Na rower potrzebny jest osobny bilet; w pociągach regionalnych nie trzeba go rezerwować (o ile jest miejsce).
  • Rower na miejscu: przy dworcu w Neusiedl działa wypożyczalnia – nie trzeba wieźć własnego roweru z Polski.
  • Nawierzchnia: prawie w całości asfalt; szutrowy odcinek między Weiden a Podersdorfem. Trekking, gravel albo e-bike sprawdzą się najlepiej.
  • Wiatr: płasko jak stół, ale wiatr bywa tu najważniejszym „podjazdem”. Rano sprawdźcie prognozę i ustawcie kierunek jazdy tak, żeby wracać z wiatrem.
  • Prom: sezonowy – w 2026 r. Illmitz–Mörbisch do 18.10, co godzinę 10:00–16:00. Poza sezonem zostaje pełna pętla przez Węgry (ok. 125 km).
  • Krótszy wariant: jest też prom Breitenbrunn–Podersdorf, który pozwala skrócić trasę do północnej części jeziora.
  • Mapa i nawigacja: szlak B10 jest dobrze oznakowany; trasę ma też aplikacja „Burgenland Erlebnistouren”.

Czy polecam? Zdecydowanie

To jedna z tych tras, które nie wymagają formy ani planowania na tygodnie. Wystarczy jeden dzień, pociąg z Wiednia i rower. W zamian dostajecie park narodowy pełen ptaków, rejs promem, bajkowe Rust i winnice na deser. Jeśli będziecie w okolicy Wiednia – jedźcie.

Na trasie naszej wycieczki byla dwa zaskaujace pozytwnie przystanki. Jeden to miejsce na Lunch. Restauracja Fossil naladowala rower bo cienko było już z bateria. A w międzyczasie zjedliśmy wspaniały lunch. Przeprawa promem to też był to fajny punkt i chwila oddechu. Promy kursują bardzo punktualnie.

Na kolejny postój wybraliśmy winiarnie Salz gdzie we wspaniałej atmosferze degustując wina czasami w cenach tych z Biedronki dowiedzieliśmy się wielu ciekawostek z tego regionu.

Newsletter