Look nie wymaga specjalnego przedstawiania. To Francuzi w 1984 roku wymyślili zatrzask na rowerze — i od tamtej pory kolarze na całym świecie klikają butami w pedały z charakterystyczną żabką na logo. Tym razem marka z Nevers postanowiła zrobić coś, co może wywołać zdziwienie: jednostronne pedały SPD do gravelowej rywalizacji. Brzmi kontrowersyjnie? Trochę tak. Ale jest w tym metoda.
Do testów trafiły pedały Look X-One-G Max — tańsza wersja nowej serii, z osią ze stali Cr-Mo zamiast tytanu, ale identyczną filozofią konstruktorską. Mamy za sobą pierwsze kilometry. Oto co wiemy.
Dlaczego jednostronne? Look stawia na ściganie
Zacznijmy od kwestii, która dzieli środowisko: X-One-G ma zatrzask tylko po jednej stronie. Look uzasadnia to prosto — na nowoczesnym wyścigu gravelowym rzadko się wypinasz. Trasy mogą liczyć 150, 200, nawet więcej kilometrów bez technicznego terenu wymagającego schodzenia z roweru. Jeśli więc wypiecie jest zdarzeniem rzadkim, to czemu nie poświęcić wygody wpinania na rzecz masy i aerodynamiki?
Decyzja podyktowana jest też filozofią wywodzącą się wprost z szosy. Look to firma, która robi najlepsze szosowe pedały na świecie — i teraz przenosi tę estetykę do gravelu. Wynik: lżejszy, bardziej aerodynamiczny, bardziej \"szosowy\" pedał, który mimo to używa bloków SPD kompatybilnych z każdym gravelowym lub MTB butem.

źródło: escapecollective.com
650 mm² — liczba, która robi robotę
Największa zaleta X-One-G to rozmiar platformy. Mamy do czynienia z 650 mm² powierzchni styku i szerokością 67 mm — to znacznie więcej niż w standardowych pedałach MTB. Dla porównania, klasyczny Look X-Track oferuje 515 mm² przy 57 mm szerokości.
|
Model |
Powierzchnia (mm²) |
Szerokość (mm) |
Różnica vs X-One-G |
|
Look X-One-G Max |
650 |
67 |
— |
|
Look X-Track |
515 |
57 |
+26% na korzyść X-One-G |
|
Shimano XTR M9100 |
~450 |
~55 |
+44% na korzyść X-One-G |
Po co tyle platformy? Stopa na długich dystansach potrzebuje dobrego podparcia — szerokie oparcie redukuje ból i drętwienie podeszwy, które kolarze zaczynają odczuwać po 3–4 godzinach jazdy. Dla kogoś, kto ściga się na trasach ultra lub jedzie Gravela Gigante, to nie jest detal.
Dane techniczne — co w środku?
X-One-G Max to oszczędniejsza wersja serii — zamiast osi tytanowej (jak w modelu Ti) dostajemy tutaj sprawdzoną stal Cr-Mo. Efekt: pedał waży 145 g za sztukę (wobec 120 g w Ti), ale cena spada do ok. 762 zł — przy Ti wynoszącej blisko 1300 zł. Reszta specyfikacji jest identyczna:
- Kompatybilność: standardowe bloki SPD (dwuśrubowe), dołączone do zestawu
- Float: 6° luzu roboczego, kąt wypięcia 13°
- Napięcie zatrzasku: regulacja w zakresie 5–10
- Q-Factor: 53 mm (możliwość zwiększenia do 55 mm dedykowanymi podkładkami)
- Łożyskowanie: dwa łożyska kulkowe + jedno stalowe ślizgowe, uszczelnione
- Mocowanie: klucz 6 mm Allen — pasuje do standardowego multitool, bez adaptera

Pierwsze kilometry — szczere wrażenia
Pierwsze co uderza po wyjęciu z pudełka: pedał nie opada swobodnie. Fabrycznie łożyska są dość ciaśno spasowane i nie zachowują się jak \"doświadczone\" egzemplarze, które opadają platformą do dołu przygotowując się do wpięcia. Producent zapewnia, że po przejechaniu kilkuset kilometrów mechanizm się ułoży — na razie więc wymagana jest \"edukacja stopy\".
Technika wpinania różni się od tego, do czego przyzwyczaiły nas dwustronne SPD-ki. Zamiast \"strzelić\" butem — trzeba go nadziać na przedni zatrzask, a dopiero potem docisnąć piętę. Po opanowaniu tego ruchu samo kliknięcie jest wyraźne i metalicznie satysfakcjonujące — bardziej zdefiniowane niż w typowych pedałach MTB.
Gdy but już siedzi w pedale — wrażenie jest zupełnie inne niż w klasycznym X-Tracku. Stopa leży na szerokiej, stabilnej platformie, niemal jak na szosowym pedale. Przy mocniejszych pociągnięciach pod wznios czuć, że cała energia idzie tam gdzie trzeba — bez ugięcia, bez rozjeżdżania się.
Zdecydowanie nie są to pedały na relaksacyjną jazdę ze znajomymi. Przy częstym zatrzymywaniu, socjalnym tempie i \"gmeraniu butem w poszukiwaniu zatrzasku\" — frustracja rośnie. X-One-G Max zostały zaprojektowane do wyścigów, gdzie liczy się prędkość, nie wygoda stopu.

źródło: gravelcyclist.com
X-One-G Max vs X-One-G Ti — co wybrać?
|
Cecha |
X-One-G Ti |
X-One-G Max |
|
Oś |
Tytan |
Stal Cr-Mo |
|
Waga (szt.) |
120 g |
145 g |
|
Platforma |
67 mm / 650 mm² |
67 mm / 650 mm² |
|
Cena |
~1 299 zł |
~762 zł |
|
Dla kogo? |
Zawodnicy liczący każdy gram |
Aktywni gravelowcy i amatorzy wyścigów |
Dla kogo są Look X-One-G Max?
Te pedały mają jasno zdefiniowanego użytkownika. Sprawdzą się jeśli:
- Startujesz w wyścigach gravelowych lub bikepacking races
- Jeździsz długie dystanse i liczy się dla Ciebie stabilność stopy
- Używasz już Look X-Track na szosie i chcesz przenieść to uczucie na gravel
- Chcesz zaoszczędzić masę vs standardowe SPD, bez przechodzenia na szosowe bloki
Nie kupuj X-One-G Max jeśli:
- Jeździsz technicznie — trialy, enduro, lasy z bali, miejsca gdzie często schodzisz z roweru
- Gravel to dla Ciebie rekreacja z wieloma przystankami i kawiarnią w środku trasy
- Dopiero zaczynasz przygodę z zatrzaskami — zacznij od X-Tracka, żeby nie zniechęcić się na wstępie

źródło: etnh.cc
Pierwsze wrażenie: obiecujący wyścigowiec z krzywą uczenia
Look X-One-G Max to ciekawy pomysł wykonany z przekonaniem. Jednostronne wpięcie to świadomy wybór, a nie oszczędność — i ma sens w kontekście współczesnego ścigania gravelowego. Szeroka platforma to realna przewaga na długich dystansach, a szosowe łożyskowanie po docieraniu powinno dać poczucie precyzji, której MTB-owe pedały często nie oferują.
Na pełną ocenę przyjdzie czas po sezonie. Na razie — jeśli szukasz pedałów pod zawodowy lub półzawodowy gravel, X-One-G Max zasługują na test.